czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 11 "Detektyw Payne"



Dobra pieprzyć to.
- Nie musisz mnie nigdzie zabierać, jestem całkowicie poczytalny – stwierdziłem, wypychając podbródek do przodu.
- Jak to? Nie rozumiem – Liam odwrócił się w moją stronę i popatrzył na mnie zdziwiony.
- No nie musisz mnie ciągać po żadnych lekarzach.
- Harry ale ty wiesz że to taki żart tak?
- Oh serio? Dobrze że mi powiedziałeś – odrzekłem sarkastycznie.
- Do usług, Stary.
Nastała chwila ciszy, a my zaraz mieliśmy być na miejscu. Jeszcze tylko jedno skrzyżowanie.
- To byłeś na tej kawie? – Payne nie wytrzymał.
- Tak – odpowiedziałem krótko.
Wytrzeszczył na mnie oczy.
- Kto i co od ciebie chciał?
- Nikt i nic.
- To ta kawa miała na celu…?
- Um wypicie kawy? Tak strzelam.
- Ale ale jak to?
- Tak to no.
- Dobra a z kim byłeś na tej kawie?
- Nie znasz.
Dojechaliśmy na siłownie więc zaparkowałem samochód
- Zaryzykuj, może znam – zaproponował wysiadając.
Podszedłem do bagażnika z Liamem na ogonie.
- Wątpię, nie nasz wiek, nie nasze środowisko.
- Umawiasz się z jakąś mamuśką? – otworzył usta ze zdziwienia. W woli wyjaśnienia „mamuśka” to nasze własne określenie na kobietę, która ze względu na swój wiek może mieć już dzieci.
- Pojebało?
Wyciągnęliśmy torby z bagażnika, zamknąłem samochód i ruszyliśmy do siłowni.
- No to skoro nie nasz wiek, nie mamuśka to ktoś młodszy?
- Brawo Sherloku.
- Czy to nie jest jedna z tych lasek którym pomagałeś w tłumie jakoś ostatnio?
Kurwa.
- Taa – przyznałem niechętnie.
- Dobra to skoro detektyw Payne już doszedł kto to, to opowiadaj jak było na kawie i jak bardzo dobra jest w łóżku!
- Nie wiem jaka jest w łóżku, a na kawie było hm… zabawnie, zdecydowanie się uśmiałem.
Po raz nie wiem który już dzisiaj wytrzeszczył na mnie oczy.
- Jak to „nie wiesz”?
- No nie wiem. Nawet nie dała mi się pocałować.
- Zgrywa niedostępną czy coś?
- Zdecydowanie coś.
- Rozwiń – poprosił, kiedy przykładaliśmy swoje karty by móc wejść na teren siłowni.
- Ugh. Muszę?
- Tak, no dawaj. Trzeba sprawdzić czy ten lekarz nie będzie potrzeby, szczególnie, że z tego co zrozumiałem to ty ją zaprosiłeś.
Przewróciłem oczami.
- Nie jest jak inne laski i nie gra tego „w sumie to niezły jesteś, ale cie nie chcę bo musisz się postarać” ani nie jest zbyt nachalna.
- No kontynuuj, kontynuuj – powiedział, kiedy przez chwilę się nie odzywałem.
- Wal się. Wiesz że nie lubię się zwierzać. To strasznie babskie – otworzyłem drzwi do szatni i rozejrzałem się za wolną szafką.
- Weź noo. Jesteś moim kumplem a to taka sytuacja od… w sumie nigdy tak nie było.
Zamiast jakiejś reakcji zignorowałem go i zacząłem się przebierać.
- Dobra jak chcesz, ale wiesz że i tak ją znajdę co nie?
- Niby jak? – odwróciłem się do niego.
- Na pewno masz ją na fejsie i twitterze, a napisanie do niej to nie jest duży problem.
Kurwa.
- Mam masę znajomych powodzenia.
- Może i tak, ale nie obserwujesz dużo młodszych dziewczyn.
Kurwa.

~*~

- Halo? – odebrałam telefon z jękiem. Przysnęłam trochę po powrocie do domu, a dźwięk dzwonka właśnie mnie obudził.
- I jak kawa? – Ach czyli to Roxi miała czelność mnie obudzić.
- Udana.
- I?
- Co i?
- No opowiadaj, ciapo!
- Jarasz się bardziej niż ja – zauważyłam.
- Bo Ty śpisz z tego co słyszę.
- Już nie, dzięki.
- Wybaczysz mi to jakoś.
- Nie jestem o tym jakoś bardzo przekonana ale niech ci będzie.
- To może wpadnę?
- Skoro musisz – westchnęłam.
- Ej co ty masz taki zjebany humor?
- Bo mam w rodzinie sukę – usiadłam na łóżku, wiedząc że i tak już nie zasnę.
- To ja za chwile jestem.
- Weź moje ciuchy, ok.?
- Ok. ok. Do zobaczenia.
- Pa – rozłączyłam się i położyłam telefon na szafce nocnej.
W pokoju panował bajzel więc postanowiłam go trochę posprzątać. Pozbierałam brudne ciuchy i wrzuciłam go do kosza na brudy w łazience. Przebrałam się jeszcze by móc oddać ubrania Roxi. Zaczynałam się brać za ogarnianie biurka, kiedy usłyszałam dzwonek. Zostawiłam wszystko i podeszłam do drzwi.
- Wchodź – powiedziałam, uchylając drewnianą powłokę.
W progu jednak nie stała Roxana, a jakiś facet. Całkiem niezły facet. Spojrzałam na niego skonsternowana.
- W czym mogę pomóc? – zapytałam, uśmiechając się miło.
- Um.. ja.. um.. ja przyszedłem do Claudii – No tak to było do przewidzenia.
- O Nick, już jesteś – usłyszałam za sobą przesłodzony głos mojej kuzyneczki. Oczy to mi chyba wyszły z orbit, a podbródek upadł na podłogę. Claudia była ubrana w jeden z tych stroi „seksi sprzątaczek”. Krótka czarno-biała spódniczka, czarna bluzka z dekoltem do pępka i ten wstrętny biały fartuszek. Ugh. Ten widok zostanie mi do końca życia.
Brunet był zażenowany moją obecnością i w sumie było mi go szkoda. Ale to nie ja przyszłam się tu pieprzyć do bezpłatnej kurwy, mój kolego. Z resztą i tak nie mogłam odejść bo do mieszkania weszła właśnie Roxi. Spojrzała na mnie. Na Nicka, który zdejmował buty. Na mnie. Na Claudie. I jeszcze raz na mnie ze zdziwieniem, zmieszaniem i zaskoczeniem w oczach. Tak, właśnie. Witaj w moim świecie. Bezgłośnie się mnie zapytała co się dzieje. Wzruszyłam tylko ramionami i powiedziałam jej by zostawiła swoje rzeczy tutaj. Nick i Claudia poszli do niej, ale dało się słyszeć jego męski głos, który pytał czy to na pewno dobry moment w końcu tu są dzieci. Ja ci dam kurwa dzieci, chujku. Kuzyneczka odpowiedziała mu śmiechem i ich rozmowa ustała.
Zaprowadziłam Roxanę do kuchni, gdzie zaproponowałam jej coś do picia i włączyłam radio by zagłuszyć dźwięki z sypialni. Nalałam nam po szklance soku i usiadłam obok niej przy stole.
- Em, Alex co to do kurwy nędzy było?
- No moja kuzynka i jakiś facet.
- A co oni tutaj robią?
- Ile ty masz lat? – zaśmiałam się.
- No tak, ale nie mają w hoteli czy coś?
- Och błagam ona by nie wyrobiła się z płatnościami. A po za tym myślisz że jak poznałam Harrego?
- W sumie to tak dokładnie mi tego nie opowiadałaś.
Jęki i imiona z sypialni się nasiliły więc pogłośniłam radio.
- Wszedł nagi do łazienki kiedy się kąpałam – zaśmiałam się na to wspomnienie, w tedy nie było tak zabawnie.
- Wiesz co? Ja u ciebie nie nocuje do póki tu mieszkasz.
Zaśmiałam się.
- Oj przestań.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, opowiedziałam jej o kawie z Harrym i napełniłam jeszcze nasze szklanki. Gdy siadałam z powrotem przy stole do kuchni wszedł Nick. Tylko w czarnych bokserkach. Dobrze, że miał tyle przyzwoitości by po cudzym domu nie chodzić nago. Biedny i trochę zażenowany podszedł do zamrażalki i wyjął z niej pudełko lodów waniliowych. Serio?
- Nick, prawda? – zapytałam, a chłopak odwrócił się w moją stronę. – Poczekasz chwilę bo w sumie to mam ochotę na lody. Nałożę sobie trochę i już – uśmiechnęłam się. Skinął głową w akcie zgody. Podeszłam do szafki i wyjęłam miskę. – Roxi chcesz? – spojrzałam na nią. Dusiła się od powstrzymywanego śmiechu, więc skinęła jedynie głową. Wyjęłam jeszcze jedną. Oraz łyżkę.
- Niiiick ty robisz te lody? Bo wiesz ja tu chyba jestem mistrzem od takich spraw – krzyknęła z sypialni Claudia.  
Co?
CO?
C O ?
Dzięki, ale to była informacja bez której bym żyła spokojniej.
Nałożyłam te lody szybciej w obawie przed kolejnym dziwnym komentarzem. Oddałam pudełko Nickowi i podeszłam do lodówki po sos czekoladowy.
- Um właściwie to też mi możesz dać – odezwał się brunet, wskazując na buteleczkę z płynną czekoladą.
- Okej, jasne. – Polałam nasze porcję i podałam mu ją. Wyszedł z kuchni bez słowa. – Nie ma za co! – krzyknęłam za nim.
Roxana już nie wytrzymała i wybuchła głośnym śmiechem. Zawtórowałam jej, ta sytuacja była co najmniej dziwna. Podałam jej miseczkę razem z łyżeczką i zabrałam się za swój deser.

~*~

Wytarłem mokre włosy ręcznikiem poczym włożyłem go do torby. Zasunąłem jej suwak i usiadłem na ławce, w oczekiwaniu na Liama. Gdy już się wreszcie zjawił i ogarnął swoje rzeczy, mogliśmy ruszyć do wyjścia.
- Organizuję w piątek imprezę. Przyjdziesz? – zapytał.
- Ok i tak nie pracuję.
- Możesz przyprowadzić Alex jak chcesz. – Tak, nie byłem wystarczająco silny i wyciągnął ze mnie jej imię.
- Ta, tak zrobię dzięki.

*

Usiadłem wygodnie na kanapie, miałem jeszcze chwilę więc postanowiłem zapytać Alex o tą imprezę.

  

Schowałem telefon do kieszeni i zgarniając kluczyki wyszedłem do pracy.




___________________________________________
i jest <3
czekam na komentarze ;3
lepsze takie sms-y czy te poprzednie?
A NO I ZAPRASZAM NA MOJE DRUGIE OPOWIADANIE "The past in the futer."
@bey_draem 
 

1 komentarz: